Zbigniew Stonoga

Był listopadowy wieczór kiedy dostałem maila ze zdjęciem „to moi rodzice” Kilka dni później znalazłem się w ich domu. Usiadłem na jedynym taborecie a zza drzwi zaczął nadjeżdżać wózek inwalidzki. Początkowo po cichu skrzypiały koła i zmęczony oddech wydobywał się z czegoś co miało a raczej musiało być drugim pokojem. Po kilku minutach zobaczyłem wózek