Zbigniew Stonoga

Mikołaj mógł żyć. Pomyłka Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota.

Mikołaj mógł żyć

Mój Przyjaciel Mikołaj mógł żyć.

W związku z opieszałością Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota i narastającymi wątpliwościami w zakresie prawidłowości leczenia mego przyjaciela wracam po 8 miesiącach do tej sprawy.

Za kilkadziesiąt godzin zostanie opublikowany film na ten temat razem z materiałem video pokazującym wypadek.

Pokaże Państwu opieszałość prokuratora Jakuba i nie podejmowanie działań śledczych mających na celu wyjaśnienie sprawy. Do dziś w aktach brak protokołu z sekcji zwłok!

Do Pana dr hab. n. med. Marka prof. PAN Dyrektora CSKMSW

Wielce Szanowny Panie Profesorze!

Po kilku miesiącach ponawiam upublicznianie tej okropnej prawdy o Pańskim szpitalu i o tym jak paru popaprańców zdemontowało jednej z najlepszych zespołów medycznych w Europie.
Pańskie sekretarki spuszczają mnie na drzewo, a tego nie lubię więc rozpoczynam z Panem dyskusję publiczną mającą na celu zachęcenie Prokuratora z Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota do ruszenia szanownych czterech liter i wzięcia się do pracy wobec wysokiego prawdopodobieństwa doprowadzenia do śmierci Mikołaja Chylińskiego poprzez nieudzielenie pomocy medycznej.

Fakty zweryfikowane procesowo.

  • Wypadek wydarzył się o godzinie 20.15
  • Policjanci na motorach zjawili się nie później niż o 20.21
  • Straż pożarna (pierwsza jednostka) przybyła na miejsce o 20.27
  • Zespół ratowniczy pogotowia przybył na miejsce o godz 20.38

Śp Mikołaj Chyliński do czasu odjazdu karetki pogotowia 20.53 był przytomny wydolny krążeniowo i oddechowo. Przeprowadzono z nim wywiad medyczny. Również i na SOR został przyjęty przytomny z logicznym kontaktem.

Z obrażeń widocznych i możliwych do natychmiastowego zdiagnozowania widoczne były złamania otwarte kończyn dolnych i górnej z widocznym rozerwaniem tętnicy podudzia lewego (na początku bez krwawienia) co można i należy tłumaczyć nagłym obkurczeniem naczynia typowym dla takich sytuacji.

Przebieg transportu chorego oraz zastosowanego leczenia

1. Karetka zostaje zadysponowana do szpitala urazowego w Warszawie przy ul.Barskiej ale nigdy tam nie trafia.
(uwaga przy uszkodzeniu tętnicy jedziemy każdorazowo do najbliższego szpitala celem zatamowania krwotoku tętniczego oraz transfuzji krwi celem uniknięcia ryzyka wstrząsu)

2. O godzinie 21.20 Śp Mikołaj Chyliński trafia do izby przyjęć Szpitala MSW i tutaj pojawiają się istotne nieprawidłowości obok niedopuszczalnej rezygnacji z zaopatrzenia krwotoku tętniczego w poprzednim szpitalu.

3. Około godziny 21.32 na piętrze V OIOM II wydawane są polecenia przygotowania procedury pobrania organów- jest to czas w ciągu którego nikt nie miał szans na ocenę stanu klinicznego. Przez kilka godzin podajecie mu POW w ilości 7 litrów jak przypuszczam dla wypełnienia łożyska i doprowadzenia do minimum pozwalającego na pobór (24 h stabilnych f-ji życiowych)

4. O godzinie 21.56 następuje pierwsza reanimacja Mikołaja trwająca 20 minut i zakończona sukcesem. Reanimacja uniemożliwia wykonania TK BODY.

5. Od początku pobytu Mikołaja w szpitalu MSW trwa masywne krwawienie tętnicze z podudzia oraz tętnicy biodrowej wymagające natychmiastowej interwencji chirurgicznej celem jego zatamowania na poziomie jamy brzusznej.

6. O godzinie 02.10 już w dniu 04.07.2016 r., rodzina zostaje poinformowana przez lekarza dyżurnego, że stan Mikołaja jest bardzo ciężki / krytyczny ale na tyle stabilny, że teraz zajmą się nim ortopedzi.

To oznacza Panie Profesorze, że do godziny 02.10 naczynia duże i małe ŚP Mikołaja Chylińskiego zostały zabezpieczone albowiem tylko w takim przypadku jest możliwe i celowe zajęcie się dalszymi obrażeniami jak złamania otwarte, które w takich przypadkach są leczone i zaopatrywane jako najmniej istotne, a czasami nawet po dobie dwóch gdy zejdzie obrzęk.

ŚP Mikołaj Chyliński od początkowej fazy leczenia znajduje się na piętrze V OIOM 2 jest to OIOM transplantacyjny.

Panie Profesorze w przypadku ogromnego szczęścia u pacjenta z dwumiejscowym rozerwaniem tętnic udowej i biodrowej szansa na nie wykrwawienie się (np szczęśliwe zatkanie krwawienia skrzepem) przy transfuzji krwi to czas nie dłuższy niż 90 minut. Natomiast bez zaopatrzenia takiego krwotoku szanse pacjenta to kilka do kilkunastu minut i wchodzimy w stan wstrząsu, a następnie śmierci.

Faktem niezaprzeczalnym jest to, że pacjent nie przebył żadnego zabiegu chirurgicznego podczas leczenia, a zatem krwotok do jamy brzusznej tak z tętnicy biodrowej jak i małych i licznych naczyń organów wewnętrznych uniemożliwiał jego przeżycie aż 6 godzin.

Wobec powyższego zasadnym zdaje się być wyjaśnienie dlaczego nie dokonano otwarcia jamy brzusznej ŚP Mikołaja w trybie natychmiastowym tuż po przyjęciu (reanimacja pacjenta z połamanymi żebrami wymagała także otwarcia mostka – albowiem jak się Pan dowie po odczytaniu protokołu z sekcji kolejne reanimacje pustoszyły płuca Mikołaja i bardziej zabijały niż pomagały)

Jaki był cel braku transfuzji krwi i podawania w to miejsce gigantycznych ilości płynów od godziny 22.31

Dlaczego okłamano rodzinę że Mikołaj jest zaopatrywany ortopedycznie w sytuacji gdy dowody wskazują, że do czasu zgonu (na papierze) nie zabezpieczono masywnego krwawienia z dużych i drobnych naczyń.

W jaki sposób przy ratowaniu życia, bez zaopatrzenia masywnego krwawienia tętniczego oraz z naczyń drobnych Mikołaj przeżył 6 godzin???

Dlaczego nie otwarto jego jamy brzusznej i nie próbowano zatamować krwawienia?

Jest jedna uzasadniająca takie zdarzenia okoliczność to wstrząs – podczas którego nigdy się nie operuje gdyż prowadzi do pewnej śmierci ale jeśli tak właśnie było to dlaczego kłamano rodzinę o zaopatrywaniu ortopedycznym. W jakim celu podawano tak długo i tak ogromne ilości płynów – aż wreszcie dlaczego zrezygnowano z pobrania Gdzieś by żyło kawałek Jego życia dające życie.

Na ten moment Panie Profesorze za wiedzą i zgodą matki zmarłego na skutek waszych zaniedbań ustanawiamy w sprawie zespół adwokatów, który pomoże nam wyświetlić prawdę w sprawie Śmierci mego Przyjaciela.

Rzucam wszystkie swoje zajęcia i drążę tę sprawę tak długo aż winni trafią przed oblicze sądu. Postaram się też namówić Wojtka Mazowieckiego aby ruszył sprawę swego taty.

Jest duuuuużo lekarzy, którzy mają w obu tych sprawach i sprawie Pańskiej prywaty wiele do powiedzenia – zapewniam.

Zobacz więcej na temat: ,

Czytaj także
Komentarze podlegają moderacji. Prosimy o unikanie komentarzy wulgarnych, pisanych wyłącznie Caps-Lockiem oraz wszelkiego rodzaju spamu.

Jest 2 komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga

Polski przedsiębiorca i biznesmen, videobloger, działacz społeczny i polityczny. Asystent posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej i doradca Andrzeja Leppera. Odpowiedzialny za publikację akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej w Polsce.

Podobne wpisy