Zbigniew Stonoga

Król Facebooka i pogromca sądów

Stonoga Zbigniew

Mam prawo w d… – deklaruje skazany za oszustwa biznesmen Zbigniew Stonoga, współsprawca ostatniego politycznego trzęsienia ziemi.

– Kto za panem stoi? – zapytał kilka dni temu dziennikarz TVP.

– Telewizji Polskiej jako jedynej i pierwszy ujawnię. Bóg, honor i ojczyzna – odpowiedział Zbigniew Stonoga.

Na początku tygodnia Stonoga opublikował na Facebooku akta śledztwa afery podsłuchowej pochodzące prawdopodobnie z kręgu jednego z podejrzanych. Rząd się zatrząsł. Premier zdymisjonowała kilku ministrów i wiceministrów. Dopiero w czwartek Facebook zablokował stronę Stonogi, którą polubiło 450 tys. internautów. Część akt nadal jest dostępna na stronie „Gazety Stonoga”. To dwutygodnik. W pierwszym numerze Stonoga pozuje na czołówce owinięty biało-czerwoną flagą. Tytuł: „Stonoga: Przyjdziemy po was darmozjady”.

„Obrońca” kiboli i górników

Nie przestraszył się i założył nową stronę na Facebooku. Opublikował film: „Facebook właśnie zablokował mój główny profil. Uznaję, że to działanie niezgodne z konstytucją” – mówi na nagraniu.

Ma kanał na YouTubie, który śledzi 40 tys. internautów. Przed wyborami opublikował tam obraźliwe piosenki o prezydencie Komorowskim. Miesiąc temu po śmierci kibica postrzelonego przez policjanta mówi na nagraniu: „Kochani Polacy, pytam, jak długo jeszcze zamierzacie siedzieć w domach przy komputerach? Musimy tych antyludzkich polityków wyrzucić. Nie przy wyborach, ale przed wyborami. Apeluję do was, środowiska kibiców, zróbmy coś dla Polski!”.

Pojechał na marsz górników na Śląsk. I do Legionowa, gdzie wybuchły zamieszki kiboli po śmierci nastolatka, który ze strachu przed policjantami połknął woreczek z marihuaną. Atakował dziennikarzy TVN: „Liżecie d… każdego rządu”.

Zapowiada, że jeśli wszystkie ruchy antysystemowe i narodowe połączą siły w wyborach parlamentarnych, to da na ich kampanię 4 mln zł. Musiałby obejść prawo, wpłacając pieniądze przez podstawione osoby.

Wersja Stonogi

Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku, były doradca Leppera, znajomy Stonogi: – Urodził się w biednej, wielodzietnej rodzinie. Do wszystkiego doszedł ciężką pracą. Szczegóły? Nie znam. Nie opowiadał, nie pytałem.

Życiorys Stonogi jest tajemniczy. Opowiedział o sobie tylko kilku dziennikarzom. To jego wersja. Rodzi się na Opolszczyźnie w 1974 r. Jest tak biednie, że gdy umiera jego siostrzenica, idzie z matką zbierać jagody, bo rodzina nie ma pieniędzy na trumnę. Zaczyna zarabiać z sąsiadem – pomaga rozkręcić sklep z elektroniką. Sprowadza z zagranicy podzespoły dla polskich fabryk, drukuje ulotki i plakaty. Kończy technikum elektromechaniczne, studiuje prawo na UW, ale go nie kończy.

Zajmuje się windykacją dłużników funduszu inwestycyjnego Colloseum. Ma obiecaną prowizję od tego, co odzyska. Ponoć ściąga 171 mln zł. – Handluję samochodami, wierzytelnościami, jestem współwłaścicielem kancelarii prawniczej – mówi Stonoga.

W ostatnich latach miał udziały z żoną w spółkach handlujących samochodami, m.in. Auto Białołęka. Był też wspólnikiem kancelarii prawnej Bienias i Partnerzy oraz spółki Lex Stone. Z Tymochowiczem zaś założył spółkę Tymochowicz & Stonoga. Ta ostatnia nawet nie zaczęła działać. Na udziałach Stonogi w niektórych spółkach zabezpieczali się komornicy, więc je sprzedawał.

Ścigany przez jednego z wierzycieli Stonoga wyznał w sądzie, że nie ma majątku, bo posprzedawał nieruchomości i czeka na pieniądze. I mieszka w domu należącym do nieletnich dzieci.

Wyroki sądowe

W 1996 r. wziął 800 tys. zł pożyczki w Banku Śląskim w Oleśnie. Jako zastaw przedstawił dużą księgę. Miał to być mszał gregoriański cesarza bizantyjskiego Konstantego VII Porfirogeneta napisany w latach 900-930, wart 2,5 mln zł, co potwierdzała ekspertyza. Okazał się tylko rosyjską księgą liturgiczną z 1815 r. wartą 1,5 tys. zł.

Stonoga trafił na dwa lata do aresztu. W 2000 r. został skazany przez sąd w Częstochowie na trzy lata więzienia za oszustwo, Sąd Apelacyjny w Katowicach karę zaostrzył do czterech lat więzienia. – Ekspertyza wartości księgi okazała się fałszywa – mówi rzecznik Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Stonoga tłumaczył się, że dzieło cesarza najpewniej… podmieniono.

W 2004 r. znowu trafił na rok do aresztu.

W akcie oskarżenia z 2011 r. postawiono mu sześć zarzutów:

+ sprzedaż gorszej jakości, niż zadeklarowana, sprzętu RTV i AGD wydawnictwu WSiP;

+ przyjęcie pieniędzy od przedsiębiorców za druk legitymacji dla Samoobrony, choć nie miał upoważnienia partii na takie zlecenie, a później niezapłacenie drukarni;

+ oszustwo podatkowe na prawie 4 mln zł;

+ posłużenie się podrobionymi fakturami;

+ narażenie firmy na ponad 1 mln zł strat za obietnicę dotacji z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, choć nawet nie złożył o nią wniosku.

Stonoga miał być osobą, która jest „ustawiona”, „posiada dobre kontakty”. Przedstawiał się jako doradca Andrzeja Leppera.

Z części zarzutów został uniewinniony, część się przedawniła. W sprawie druku legitymacji toczy się ponowny proces. Prawomocnie został skazany na pół roku więzienia tylko za posłużenie się podrobionymi fakturami. W tym roku sąd nie zgodził się na odroczenie wykonania kary. Do więzienia jednak nie poszedł, założono mu elektroniczną obrączkę. W środę demonstracyjnie przeciął ją na konferencji, ale nie złamał prawa. Tego dnia sąd uchylił elektroniczny dozór, bo sprawa odroczenia więzienia wróciła z apelacji do ponownego rozpoznania.

Operator policji

W jego aktach sądowych są też inne wyroki skazujące i kilka uniewinnień. W ostatnich latach został skazany m.in. za:

+ fałszywe oskarżenie funkcjonariusza Służby Więziennej o molestowanie seksualne;

+ nieoddanie 68 tys. zł pożyczki małżeństwu;

+ pomówienie sędziów i prokuratora;

+ znieważenie policjanta czy ucznia gimnazjum.

Kary, jakie otrzymywał, to prace społeczne, grzywny lub więzienie w zawieszeniu.

Pisał też dużo zawiadomień do prokuratur w całym kraju. Często odchodził z kwitkiem, prokuratorzy nie podejmowali jego „rewelacji”. Tylko za czasów PiS białostocka prokuratura potraktowała go poważnie jako informatora w sprawie afery Rywina, ale nic z tego nie wyszło. Część prawicowych dziennikarzy twierdzi, że Stonoga współpracował ze służbami specjalnymi, czemu on sam zaprzecza.

Zastanawiająca jest historia oskarżonego o korupcję prokuratora Krzysztofa W., dwa razy zatrzymanego w 2007 r. Pierwszy raz, gdy miał przyjąć łapówkę za wypuszczenie gangstera. To była prowokacja CBŚ. Miesiąc później prokurator został ponownie zatrzymany, gdy wręczał łapówkę Stonodze w zamian za przywrócenie immunitetu prokuratorskiego.

Z odtajnionych akt tej sprawy wynika, że Stonoga był tzw. operatorem CBŚ użytym do prowokacji. Nam mówi, że sam się z tym zgłosił na policję, gdy znajomy prokuratora poprosił go o interwencję u ministra Ziobry.

Ostrzejszy od Leppera

Danuta Hojarska, była posłanka Samoobrony, poznała Stonogę w 2002 r., wciąż mają bliski kontakt. – Nawet dziś przed południem Zbyszek do mnie zadzwonił – opowiada nam w czwartek. – Boję się, że mogą mu coś zrobić. On jest ostrzejszy od Leppera. Zbyszek na szczęście mnie uspokoił: „Już wynająłem ochronę, będą mnie pilnować”.

Jak się poznali?

– Gdy zmarł mój mąż, Zbyszek przyjechał, pomógł finansowo. A potem ja mu pomagałam, jak siedział w więzieniu. Jeździłam za nim po aresztach, paczki woziłam.

Gdy Stonoga pisał do sądu prośbę o rozłożenie grzywny na raty, podpisał się: „Dyrektor Pionu Prawnego Biura Poselskiego Danuty Hojarskiej”.

Tymochowicz poznał Stonogę w tym samym czasie co Hojarska. Przywiózł go szef Samoobrony Andrzej Lepper, przedstawił jako doradcę. – Lepper musiał mu ufać – twierdzi.

Byli działacze Samoobrony opowiadają, że tuż przed samobójstwem zadłużony Lepper brał od Stonogi pieniądze. Stonoga potwierdza: – Pożyczałem pieniądze, gdy był bez grosza.

Szaleje w interesie

Trzy lata temu na salonie samochodowym w Zamościu pojawia się banner: „Wypier…ł nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych DZIĘKUJEMY CI ZAS…. POLSKO”.

Salon kupił Stonoga. Potem sprzedał jednej ze swoich spółek i starał się o zwrot 1,9 mln zł VAT. Skarbówka wstrzymała wypłatę, podejrzewając wyłudzenie.

Pomysł z transparentem podsunął mu Tymochowicz.

Gdy Stonoga publikuje akta podsłuchowego śledztwa, Tymochowicz pisze na Facebooku: „Polski Julian Assange, czyli WikiLeaks Zbyszka Stonogi”. Dodaje: „Popieram jego działania”, „Zbyszek » szaleje «, ale (na ile go znam) robi to w pełni w interesie społecznym”.

– Znamy się, ale mówienie o współpracy to przesada – twierdzi Tymochowicz. – Nie doradzam mu. Nigdy nie będę pracował dla narodowców, a Zbyszek, niestety, zmierza w ich kierunku.

Helikopter dla Korwina

Stonoga nie ukrywa prawicowo-nacjonalistycznych przekonań, często odwołuje się do kibiców. Ale jego poglądy są niespójne, bo chce, by młodych ludzi nie karano za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków.

Zgłasza się do Janusza Korwin–Mikkego, zapisuje się do Kongresu Nowej Prawicy. – Ale cały czas mówił, że musimy stworzyć wspólny front z Ruchem Narodowym. Bo on wspiera oba ugrupowania. Tak bardzo je wspierał, że niedawno postanowił założyć własne ugrupowanie – ironizuje jeden ze współpracowników Korwin-Mikkego.

Inny mówi, że w wyborach prezydenckich wspierał Korwin-Mikkego: – Wynajmowaliśmy od niego helikopter po dość korzystnej cenie. Korwin latał nim na spotkania z wyborcami.

Partia Stonogi nazywa się… Stonoga Partia Polska. Ale kilka dni temu Stonoga zadeklarował, że „wstrzymuje się z jej aktywacją”, bo o współpracy rozmawia z Pawłem Kukizem.

Hojarska: – On się nie pcha do polityki, ale jest na fali. Chce zemsty za krzywdy, które go spotkały, więc teraz się im odpłaca. Ta agresja narodziła się w więzieniu.

Wraca z nim pani do polityki? – A właśnie dzisiaj Zbyszek do mnie dzwonił i śmiał się: „Musisz wrócić na Wiejską”. Ale ja mu powiedziałam, że za stara jestem, mam 55 lat, troje wnuków, zostałam sołtysem.

– Na razie jest super, ale to się może wymknąć spod kontroli. Ma pieniądze i jest gotowy je poświęcić, by zostawić po sobie ślad – mówi Tymochowicz. Martwi się, że internetowy przekaz Stonogi jest wulgarny: – Więcej na tym traci, niż zyskuje. Znam go jako wrażliwego człowieka, takie oblicze powinien pokazywać.

Stonoga chwali się w internecie, że kupił samochód dla niepełnosprawnego ośmiolatka, by mógł jeździć na badania i rehabilitację.

Filantropa widzi w nim też Hojarska: – Mój siostrzeniec złamał kręgosłup, jest sparaliżowany. Gdy spalił mu się dom, zrobiliśmy bal charytatywny. Zbyszek przyjechał, dał kilkanaście tysięcy. Kupił jeszcze łóżko i komputer.

Pieniądze na pomoc dla chorych Stonoga zbiera w internecie.

– Ma pan zgodę na zbiórkę? – pytamy. Taka zgoda od lipca nie jest wymagana, ale Stonoga pewnie odpowiada.

– Mam prawo w d… – deklaruje.

Zobacz więcej na temat: , , , , , , ,

Czytaj także

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Redakcja serwisu

Redakcja serwisu

Zbigniew Stonoga to człowiek walczący z wymiarem sprawiedliwości od bardzo dawna. Zrobił wiele dla Polski a mimo tego uważany jest za wariata z internetu. Nasz serwis istnieje od 2015 roku, staramy się informować państwa o najnowszych wieściach odnośnie Zbigniewa Stonogi.

Podobne wpisy

ryszard-petru-zbigniew-stonoga

Stonoga vs Petru

Napisał - 29 grudnia 2015 0
Stonoga vs Petru Kochani komu się podoba wpłacacie złotóweczkę dla biednych PAYPAL fundacja@zstonoga.pl konto Fundacji Imienia Zbigniewa Stonogi 02-009 Warszawa…