Zbigniew Stonoga

Bieda i smutek

Bieda i smutek

Bieda i smutek, a raczej niszczenie biedy i smutku to magnesy, które przyciągają mnie do ludzi.

Wracając ze szkoły razem z moimi kolegami często odwiedzaliśmy taki PEWEX za złotówki, który mieścił się przy ul. Częstochowskiej w Ozimku. Jego właściciel miał piękną czerwoną Ładę i w zamian za jej umycie zawsze znalazł dla nas pyszną czekoladę albo cudownie smakujące pomarańcze. Myślałem wówczas jakże chciałbym mieć taki samochód i sklep.

Pochodzę z bardzo ubogiej rodziny w której trzeba było chodzić do kościoła pojedynczo bo było nas pięcioro a tylko jedne ładne buty. Bywało też tak, że w niedzielne popołudnie rarytasem był chleb odgrzany na blacie węglowej kuchni z cebulą bo taka była bieda.

Któregoś czerwcowego dnia 1988 roku moja siostra Jola urodziła córeczkę, która zaraz zmarła. Nie mieliśmy pieniędzy na trumnę więc trzeba było pójść na jagody i zbierać je dwa dni sprzedając później ozimeckim lekarzom i tak uzbieraliśmy na białą trumienkę.

Pojechałem z mamą do miejscowości Turawa k. Opola i tak czekaliśmy na rowie aż właściciel zakładu nam ją wykona, a dzień był upalny. W kieszeni ani grosza, a pić się chciało. Na nasze szczęście w rowie płynęła woda -zdawała się być czysta. W pewnym momencie podeszło do nas dziecko z pobliskiego domu dziecka i choć dzieliło los gorszy ode mnie znalazło w sobie tyle empatii by przynieść nam wody – czystej wody z kranu. Tego dnia nie zapomnę do końca życia. Myślałem wówczas, że jak dorosnę to zadbam o całą swoją rodzin i o te dzieci z Państwowego Domu Dziecka w Turawie.

Następnego lata 1989 roku właściciel wspomnianego Pewexu za złotówki zaproponował mi abym na wakacje został w jego sklepie i handlował jego towarem bo chce pojechać z rodziną na wczasy. Zostałem więc w sklepie miałem do dyspozycji extra „spożywkę” i używane niemieckie telewizory, meble do kuchni oraz karnisze. Mirek wyjechał a ja wziąłem się do pracy.

Niestety praca trwała tylko tydzień bo szybko towar się skończył. Jedna Pani uparła się na ostatni karnisz na którym wisiała sklepowa firana więc też go sprzedałem. Lady i regały kupił Klaus Warzecha bo potrzebował do warsztatu samochodowego. Po trzech tygodniach nocą rozległ się w naszym mieszkaniu przy Dłuskiego dźwięk dzwonka. Spocony i przerażony Mirek stał przed drzwiami i krzyczał, że okradli nam sklep.

Skądże odpowiedziałem i zaprosiłem go do środka w naszym skromnym regale w pokoju stołowym miałem dwie szafki zapełnione milionami. Nowy Fiat 126p kosztował wówczas dwadzieścia osiem milionów a ja w domu miałem 977 milionów.

Mirek długo myślał nad tym co go spotyka i po niedługim namyśle wyszedł z domu zostawiając mi 50 starych milionów dwa nowiuteńkie maluchy, a ja miałem dopiero 15 lat.

Był zawodowym żołnierzem więc mógł wiele w tamtych czasach. Rozpocząłem wyjazdy do Wiednia na Mexico Platz do przyjaciół Mirka, którzy handlowali elektroniką. Oczywiście o cłach podatkach itp. nie było mowy w tamtych czasach ale ja postanowiłem robić wszystko legalnie.
30 stycznia 1991 roku czyli w wieku 16 lat i trzech miesięcy otrzymałem czerwony tymczasowy dowód osobisty i tego samego dnia wpis do rejestru działalności gospodarczej Urzędu MiG Ozimek nr 431/91. Firma nazywała się HALSTON. Każdy mnie w Ozimku i okolicach znał, byłem ministrantem a później lektorem więc ludzie mi ufali. Chcąc zwiększyć import pożyczyłem pieniądze od ludzi mną zafascynowanych Pana śp. Fraska i Józefa. Pamiętam, że od grudnia 1991 do stycznia 1992 roku zastanawiałem się o kim zapomniałem, bo niemożliwe było mieć tyle własnej kasy. Tak się rozpoczął biznes i bardzo szeroka działalność filantropijna – na cicho.

Moja walka z polityką, wymiarem sprawiedliwości czy fiskusem sama w sobie jest sukcesem, bo otwieram ludziom oczy i jeśli ta moja walka pozwoli komuś na zdjęcie sobie sznurka z szyi tuż przed popełnieniem samobójstwa albo doprowadzi do zdjęcia palca ze spustu samobójczego aktu-to jakiż większy sukces może człowieka spotkać?

Zobacz więcej na temat: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Czytaj także

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga

Polski przedsiębiorca i biznesmen, videobloger, działacz społeczny i polityczny. Asystent posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej i doradca Andrzeja Leppera. Odpowiedzialny za publikację akt śledztwa w sprawie afery podsłuchowej w Polsce.

Podobne wpisy